Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 903 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


1 Listopada nie zapomnij o bohaterach.

czwartek, 30 października 2008 15:54

1 Listopada oprócz naszych bliskich którzy odeszli na wieczny spoczynek nie możemy zapomnieć o tych którzy walczyli i ginęli za naszą wolność. Narodowo Radykalni apelują do każdego mieszkańca Świdnicy o to by pod pomnikiem na pl. Grunwaldzkim zapalił znicz który ma być symbolem pamięci i szacunku dla naszych bohaterów. Oczywiście oprócz widocznego symbolu ofiarujmy też poległym modlitwę za ich dusze.

Świdniczaninie ONR pamięta ich poświęcenie!!! A Ty??!!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Biografia Bolesława Piaseckiego

niedziela, 26 października 2008 15:02
Biografia-Bolesława-Piaseckiego

Bolesław Bogdan Piasecki urodził się 18 lutego 1915 r. w Łodzi w rodzinie urzędniczej. Jego ojciec Ludomir był agronomem. Uczęszczał do gimnazjum imieniem Zamoyskiego w Warszawie, gdzie był jednym z trzech najlepszych uczniów. W 1935 r. ukończył studia prawnicze na UW.

Działał w ruchu narodowym (Obóz Wielkiej Polski, Sekcja Młodych Stronnictwa Narodowego, Obóz Narodowo-Radykalny). W latach 1933-35 pełnił obowiązki redaktora naczelnego pisma Akademik Polski. W 1934 r., po zabójstwie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego był internowany w obozie odosobnienia w Berezie Kartuskiej. Po zwolnieniu kieruje Ruchem Narodowo-Radykalnym Falanga, który powstał w 1935 r. w wyniku rozłamu zdelegalizowanego ONR. Falanga(jej działacze byli znani także jako bepiści - od inicjałów B. P.) szybko stała się najpotężniejszą organizacją narodową liczącą ok. 5 tys. członków, przeważnie młodzieży pracującej, studentów oraz uczniów szkół średnich. Sfera aktywności „bepistów” obejmowała głównie dwie płaszczyzny: szkoleniowo-propagandową oraz bojową, tj. fizyczną walkę z przeciwnikami politycznymi i udział w akcjach ulicznych, co stanowiło reakcję na przemoc bojówek żydowskich i lewicowych. 7 II 1937 r. pod redakcją Bolesława Piaseckiego ukazał się „zielony program”, czyli „Zasady Programu Narodowo-Radykalnego”, które jak pisze prof. Jacek Bartyzel: rozwijały totalistyczną koncepcję państwa oraz kolektywistyczną koncepcję gospodarki, bardziej radykalną od PPS-owskiej; ruch ten przyjął także faszystowską zasadę \"wodzostwa\"; totalizm ten był jednak moderowany uznawaniem nadrzędności katolicyzmu nad sferą polityki. Politycznym sukcesem Piaseckiego był taktyczny sojusz z prawicową częścią obozu sanacyjnego, skupioną w OZN, co zaowocowało niemal całkowitym zaprzestaniem represji wobec działaczy bepistów. Działalność „Falangi” została formalnie zawieszona przez Piaseckiego latem 1939 r.

Po wybuchu wojny Piasecki walczy w Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej, w grudniu 1939 r. zostaje aresztowany przez Gestapo za sprawą niejakiego Brochwicza, który został zdemaskowany przez Piaseckiego jako agent niemieckiego wywiadu, następnie aresztowany w czerwcu 1939 r. przez polski kontrwywiad i skazany na karę śmierci. Z więzienia wychodzi w kwietniu 1940 r., za wstawiennictwem Luciany Frassati-Gawrońskiej, córki włoskiego senatora, która skutecznie interweniowała u samego Mussoliniego. Zakłada i staje na czele konspiracyjnej organizacji - Konfederacja Narodu, której trzon wywodził się z działaczy Falangi. Był także komendantem jej partyzanckich oddziałów - Uderzeniowych Batalionów Krajowych, działających w latach 1942-44, głównie w Warszawie i rejonie warszawskim oraz na Podlasiu i Nowogródczyźnie (gdzie brały udział w lipcu 1944 r. w operacji „Ostra Brama” już po scaleniu Konfederacji Narodu z AK w 1943 r. jako część 77 Pułku Piechoty AK, w którym Piasecki dowodził 3. batalionem). Po aresztowaniu przez NKWD dowódców wileńskiego AK, Piasecki rozproszył oddziały i zarządził marsz na zachód w małych grupkach. W Powstaniu Warszawskim traci brata Zdzisława i żonę - łączniczkę AK. W nocy z 11 na 12 listopada zaczyna się najbardziej kontrowersyjny okres w życiu Bolesława Piaseckiego – zostaje aresztowany przez NKWD. Siedział m. in. w więzieniu na Zamku w Lublinie, osławionym więzieniu na Rakowieckiej oraz w areszcie NKWD w podwarszawskich Włochach.



W obliczu śledztwa, procesu, tortur, sfingowanego procesu i kary śmierci decyduje się na zawarcie „paktu z diabłem”. Prowadzi negocjacje z sowieckim generałem Sierowem i Władysławem Gomułką w wyniku których on i jego towarzysze broni wychodzą na wolność i otrzymują pewne koncesje społeczne i materialne. W zamian Piasecki zobowiązuje się do zorganizowania ruchu katolicko-narodowego, który wspierałby socjalistyczne przemiany. Sowieci rozumieli, że komuniści w Polsce są słabi i bez szerszego oparcia, którym miał być ruch Piaseckiego nigdy nie będzie tu spokoju. Zdaniem Stefana Kisielewskiego Piasecki w wyniku politycznego kontraktu sprzedał Sierowowi to, czego nie miał. Piasecki rozumiał, że zbrojna walka z komunizmem nie ma sensu i prowadzić będzie jedynie do dalszego biologicznego wyniszczenia narodu. Nie liczył również na pomoc Zachodu. Chciał być także pośrednikiem między Kościołem a komunistami, którym tłumaczył, że Kościół nie musi popierać kapitalizmu i może poprzeć bardziej radykalny społecznie ustrój. Istotę działalności Piaseckiego po wojnie dobrze charakteryzował działacz PAXu Ryszard Reiff: /b>Piasecki przyjął postawę czynnego trwania. Obrony przed marksizmem poprzez walkę światopoglądową z materializmem dialektycznym. Wykluczał zarówno bliskość zmiany, jak i możliwość, że już zawsze tak będzie. Zawsze - to znaczy 150 lat. To byłby koniec - wielka niewola. Nie wiem, czy wtedy nie zdecydowalibyśmy się wstąpić do Partii i nie próbowali działać od wewnątrz. Mieliśmy jednak poczucie, że wyjdziemy z Jałty jeszcze w tym stuleciu. W podobnym duchu wypowiadał się sam Piasecki u kresu swego życia, mówiąc na zebraniu Zarządu Stowarzyszenia „PAX” 6 października 1978 r. : „... zbliżamy się do sprawdzianu odpowiedzialności narodowej [...] przechodzimy obecnie przez trudny okres w życiu kraju, sprawdza się odpowiedzialność polityczna narodu. Będzie dowodem polskiej siły i żywotności, jeśli wyjdziemy z okresu zamętu w sposób planowy, który zarysuje nowe realne horyzonty rozwoju. Dokładnie nic nie mamy wspólnego z tymi, którzy by chcieli przekształcić zamęt w katastrofę, bądź z tymi, którzy biernie przyglądają się takiej groźbie”.

W listopadzie 1945 r. powstał tygodnik „Dziś i Jutro”(otrzymał 500 dolarów dotacji od kardynała Hlonda), potem dziennik Słowo Powszechne oraz kolejne tytuły: Wrocławski Tygodnik Katolików, Zorza, Życie i Myśl. Działalność rozpoczął Instytut Wydawniczy PAX, którego rolę ciężko przecenić. Stowarzyszenie PAX powstało formalnie dopiero w 1952 r., nie bez oporu władz, ale już wcześniej grupa Piaseckiego odgrywała polityczną rolę.

Jednoznacznie negatywne aspekty działalności PAXu w okresie stalinowskim i później to m. in. współpraca z ruchem tzw. księży-patriotów, wspieranie przymusowego zarządu odebranej kościołowi organizacji charytatywnej, poparcie dla sfingowanego procesu biskupa Czesława Kaczmarka czy wydawanie w latach 1953-1956 sfałszowanego Tygodnika Powszechnego po tym jak redakcja odmówiła zamieszczenia nekrologu Stalina. Konsekwencją było wpisanie publikacji PAXu na kościelny indeks ksiąg zakazanych.

Jednak liberalni historycy często przemilczają lub pomniejszają pozytywne skutki powojennej aktywności Piaseckiego: dzięki jego interwencji uwolniono od 400 do 500 więzionych akowców(m. in. Pawła Jasienicę), wielu z nich wspierał później materialnie i dawał im pracę. Działalność Piaseckiego na rzecz pluralizmu w swoisty sposób „docenił” również Władysław Gomułka, (który w pewnym momencie uznał, że katolicyzm postępowy PAXu jest groźnijeszy od tradycyjnego) oznajmiając członkom PAXu: \"Do diabła ciężkiego, to wy ten rewizjonizm żeście wymyślili. Patrzcie na >>Tygodnik Powszechny<<, czy on się upomina o wieloświatopoglądowość? Siedzi cicho i robi swoje kawałki, a wy na tę wieloświatopoglądowość już 28 milionów książek żeście mi wydrukowali, już żeście tysiącom ludzi zatruli umysły\".

Po przemianach 1956 r. Piasecki próbuje zdobyć udział we władzy, popierając frakcję natolińczyków w 1956 r., zaś w 1968 r. partyzantów, co jednak zawsze kończy się porażką. W 1965 r. został po raz pierwszy posłem i jednocześnie przewodniczącym Koła Poselskiego PAX, zaś w 1971 r. członkiem Rady Państwa, jednak były to typowo prestiżowe stanowiska.



W 1957 r. przeżywa wielką osobistą tragedię: zostaje porwany jego 16 letni syn-Bohdan, uczeń liceum, następnie okrutnie zamordowany przez pracowników Służby Bezpieczeństwa pochodzenia żydowskiego. Odpowiedzialni za tą zbrodnię nigdy nie zostali ukarani, mimo starań Bolesława Piaseckiego.

Po ciężkiej chorobie umiera 1 stycznia 1979 r., w czterdziestą rocznicę śmierci Romana Dmowskiego. Odznaczony:

Virtuti Militari V klasy (1944) Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (1955) Krzyż Komandorski z Gwiazdą (1964) Order Sztandaru Pracy I klasy (1969)

Bibliografia:

Wojciech Jerzy Muszyński- „Ruch Narodowo-Radykalny <>” Jarosław Kurski- „Portret wodza”, GW, 15/07/1994 Prof. Jacek Bartyzel- „Faszyzm” w „Encyklopedia Białych Plam” Prof. Zbigniew Żmigrodzki- „Ten <> PAX...”, Myśl Polska, 26/06/2005 Jan Engelgard- „Bolesław Piasecki – o sprawiedliwą ocenę”, Myśl Polska, 20/02/2005 Encyklopedia Internetowa „Wikipedia” Bolesław Piasecki- „Myśli”, Instytut Wydawniczy PAX, 1983

Frankista

www.onr.h2.pl


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Narodowe Siły Zbrojne - ONR

sobota, 25 października 2008 12:56
Po śmierci dowódcy NSZ płk. T. Kurcyusza powołana przez „Grupę Szańca”, w miejsce TNRP, Rada Polityczna przy dowództwie NSZ powołała na stanowisko dowódcy NSZ mjra Stanisława Nakoniecznikow „Kmicica”, na którym ciążył wyrok wojskowego sądu specjalnego za dezercję z AK. Jednocześnie Komorowski mianował 2 maja płka W. Świecińskiego „Tuwara” p.o. pełnomocnika Dowódcy AK od spraw NSZ. Następnego dnia „Tuwar” pod naciskiem przedstawicieli „Grupy Szańca” zrezygnował z tej funkcji. 6 maja mjr Albin Rak „Lesiński” zastępca szefa sztabu NSZ poinformował Komendanta Głównego AK o objęciu obowiązków dowódcy NSZ. Komorowski, wobec niemożności dojścia do porozumienia między środowiskami politycznymi tworzącymi uprzednio TNRP, mianował 5 czerwca 1944 r. mjra Raka p.o. komendanta NSZ. W odpowiedzi na to posunięcie Rada Polityczna przy Dowództwie NSZ wydała na niego wyrok śmierci a następnie uprowadzono go i w obecności „Kmicica” zmuszono do podpisania oświadczeń odwołujących wydane przez niego rozkazy i informujących dowódcę AK o podporządkowaniu się mjra Raka „Kmicicowi”. W razie odmowy złożenia pod nimi podpisu grożono natychmiastowym wykonaniem wyroku śmierci przez specjalnie przygotowaną bojówkę. Po uwolnieniu mjr Rak w piśmie do dowódcy AK odwołał wszystkie te oświadczenia, jako złożone pod przymusem. Ostatecznie 12 czerwca dowódca AK, w piśmie do Naczelnego Wodza, poinformował o zerwaniu akcji scaleniowej i od tej pory istniały dwie organizacje noszące nazwę Narodowych Sił Zbrojnych - jedna, która pozostała wierna umowie scaleniowej i weszła w skład AK (NSZ-AK) i druga, działająca na własną rękę, której zapleczem politycznym była „Grupa Szańca” (NSZ-ONR).

Liczebność NSZ-ONR jest, jak w przypadku większości organizacji konspiracyjnych, trudna do ustalenia. Niewątpliwie nie udało się temu środowisku pozyskać znaczącej części NSZ. Potwierdza to informacja gen. Leopolda Okulickiego z dnia 26 października 1944 r. o podporządkowaniu się większości okręgów NSZ komendantowi mianowanemu przez gen. „Bora”. Podobne, jak w Warszawie, ekscesy miały miejsce również w terenie. W okręgu V Kielce 23 maja wysłannicy mjra Raka - mjr Tadeusz Danielewicz i por. Witold Borowski, usiłowali podporządkować w jego imieniu sztab tego okręgu, co doprowadziło do wystąpienia przeciwko nim uzbrojonej bojówki w wyniku czego zmuszeni zostali do zaprzestania wykonywania czynności służbowych. Tak więc w komendzie okręgu Kielce utrzymali się u władzy oficerowie wywodzący się z ZJ. Spory na górze przenosiły się również na dół, do oddziałów leśnych, których dowódcy wybierali często politykę lawirowania pomiędzy obiema stronami. Ostatecznie do scalenia z AK przystąpiły w tym okręgu jedynie komendy powiatów Kielce i Stopnica, obie zresztą w niepełnym składzie. Wszystkie oddziały polowe i cały pion Akcji Specjalnej pozostały poza AK, uznając zwierzchność Komendy Okręgu V NSZ-ONR. „Grupa Szańca” pod dokonaniu rozłamu w NSZ postanowiła realizować, powstały na początku 1944 r., plan przerzucenia oddziałów NSZ na tereny zajęte przez aliantów zachodnich. Poczyniono jednak w nim niezbędne korekty: przede wszystkim zrezygnowano z dwóch rejonów koncentracji i wyznaczono tylko jeden - Kielecczyznę. Silna na tym terenie organizacja NSZ podlegała, w większości dowództwu NSZ-ONR, co pozwalało na stworzenie na tym terenie bazy dla ściągających z całego kraju oddziałów. Działania te doprowadziły ostatecznie do powstania Brygady Świętokrzyskiej. 18 lipca 1944 r. wojska sowieckie rozpoczęły ofensywę, w wyniku której sforsowana została linia Bugu a armia czerwona zaczęła posuwać się w głąb Polski. W tej sytuacji czołowi przywódcy „Grupy Szańca” pod koniec lipca opuścili Warszawę i udali się do Krakowa i Częstochowy. Z Warszawy wyjechali: Jerzy Iłłakowicz, Władysław Marcinkowski, Otmar Wawrzkowicz, Tadeusz Todtleben i Kazimierz Gluziński. Jednocześnie ewakuował się Oddział Wywiadowczy dowództwa NSZ pod kierownictwem Wiktora Gostomskiego „Nałęcza”, który 7 sierpnia dołączył do 204 pp. Pozostał natomiast w Warszawie ppłk Nakoniecznikow „Kmicic”, przesunięty na stanowisko zastępcy Komendanta Głównego NSZ, którym został mianowany 24 lipca Tadeusz Jastrzębski „Powała”. Dalsze losy „Kmicica” były tragiczne. W czasie powstania nie odgrywał żadnej roli a po jego upadku wydostał się z Warszawy wraz z ludnością cywilną i udał się do Częstochowy, gdzie usiłował przejąć władzę nad NSZ-ONR. Miał na to realną szansę ponieważ cieszył się ogromną popularnością wśród żołnierzy 204 p. p., którym dowodził w lipcu. Gdyby udało mu się do nich dotrzeć, mógłby bez większych kłopotów objąć dowództwo nad Brygadą Świętokrzyską. Dlatego też reakcja „Grupy Szańca” była natychmiastowa - „Kmicica” oskarżono o współpracę z komunistami i skazano na śmierć. Wyrok wykonała 18 października 1944 r. w Częstochowie bojówka pod dowództwem Otmara Wawrzkowicza. Znajdujący się w rejonie Kraków - Częstochowa przywódcy „Grupy Szańca” rozpoczęli realizację planów wycofania sił NSZ na tereny zajęte przez aliantów zachodnich. Wcześniej jeszcze nastąpiła zmiana organizacyjna w ramach zaplecza politycznego NSZ. 9 sierpnia 1944 r. istniejąca od kwietnia Rada Polityczna NSZ wydała komunikat, informujący o przekazaniu zwierzchniej władzy nad tą organizacją na zachód od linii frontu, nowo utworzonej Radzie Politycznej NSZ - Zachód (RP NSZ - Z) Podpisał go przewodniczący Rady Politycznej NSZ - Władysław Marcinkowski. Następnego dnia przewodniczący RP NSZ - Z Kazimierz Gluziński wydał rozporządzenie o utworzeniu Grupy Operacyjnej Zachód. Trudne do wyjaśnienia jest użyte przez niego sformułowanie: "Grupy operacyjne nr 2 i nr 3 łączą się w jedną całość pod nazwą Grupy Operacyjnej Zachód". W tym czasie na terenie Kielecczyzny istniała tylko jedna większa jednostka 204 P. P. i trudno żeby RP NSZ - z o tym nie wiedziała. Wydaje mi się, że tekst zarządzenia wskazuje, iż zamierzano sformować jeszcze jedną „grupę operacyjną” w okręgach północnych, ale na skutek wybuchu powstania warszawskiego stracono z nimi kontakt i nigdy do tego nie doszło. Oprócz 204 P. P. w skład nowej jednostki wejść miały wszystkie oddziały bojowe z okręgów V - Kielce - Radom, VII - Kraków i VIII - Częstochowa - Śląsk. Na dowódcę całości wyznaczono kpt. Antoniego Szackiego „Bohuna - Dąbrowskiego” a jego zastępcą mianowano por. Władysława Marcinkowskiego „Jaxę”. Tymczasem 11 sierpnia komendant okręgu V - Kielce mjr „Olgierd Mirski”, powołując się na rozkaz Komendanta Głównego NSZ „Powały”, wydał rozkaz specjalny nr 3, w którym nakazywał zorganizowanie większej jednostki taktycznej pod nazwą „Brygada Świętokrzyska”. Jego treść wskazuje, że w tym czasie łączność między dowództwem NSZ i komendami okręgów została zerwana. Zarówno RP NSZ - z jak i „Olgierd Mirski” działali w myśl wcześniejszych ustaleń, ale podejmowali decyzje samodzielnie. Istniej duże prawdopodobieństwo, że Brygada Świętokrzyska była tylko jedną z „grup operacyjnych”, o których mówiło cytowane rozporządzenie. Przez cały okres istnienia Brygady była ona w oficjalnych dokumentach określana jako „Grupa Operacyjna Zachód”. Powstanie Brygady Świętokrzyskiej oznaczało koniec nadziei „Grupy Szańca” na realizację swoich planów politycznych. Jak silne było dążenie tego środowiska do przejęcia władzy niech świadczy fakt, że na początku sierpnia 1944 r., kiedy kierownictwo podziemia zostało zamknięte w Warszawie, zorganizowało ono w Częstochowie „rząd polski”. Zaprzestał on działalności dopiero w październiku, kiedy po upadku powstania część Delegatury Rządu wydostała się z Warszawy. W tym czasie główne zainteresowanie „Grupy Szańca” skupiło się już na czymś innym - zebraniu i wyprowadzeniu na zachód jak największej liczby żołnierzy NSZ. Brygada Świętokrzyska stanowić miała jedynie zalążek przyszłego, dużo większego oddziału, którego jednak nie udało się sformować z powodu styczniowej ofensywy armii czerwonej. Pod okupacją sowiecką zreorganizowano strukturę NSZ-ONR. Nastąpiło to 1 kwietnia 1945 r. Poszczególne Okręgi otrzymały nową numerację i podzielone zostały na trzy Obszary: Zachód, Wschód i Południe. Z zachowanych rozkazów wynika, że była to organizacja kadrowa, a nie masowa, starająca się ograniczyć akcję wojskową przeciwko komunistom do niezbędnych rozmiarów, borykająca się z przechodzeniem poszczególnych jej części do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego utworzonego w lutym 1945 r. Z połączenia sił NOW-AK, NSZ-AK i części konspiracji poakowskiej. W okresie między lipcem a listopadem 1945 r. NSZ- ONR zostały rozbite aresztowaniami UB i NKWD. W sierpniu 1945 r. opuścił kraj gen. Zygmunt Broniewski „Bogucki”, a dowództwo zostało zreorganizowane. Na czele resztek organizacji stanął ppłk Stanisław Kasznica „Przepona”, jako szef tzw. Rady Inspektorów (komendantów obszarów). W miarę sprawnie funkcjonował jedynie pion wywiadu, natomiast istniejące oddziały partyzanckie, posługujące się nazwą NSZ, w znacznej mierze podlegały już NZW lub działały samodzielnie, bez łączności z dowództwem NSZ-ONR. O tym ostatnim okresie jego działalności praktycznie nie wiadomo już nic. Brak jest jakichkolwiek źródeł własnych NSZ-ONR z tego okresu, ale wiadomo, że funkcjonowały wywiadowcze kanały kontaktowe z Brygadą Świętokrzyską, stacjonująca na terenie Bawarii. Po jej rozwiązaniu trwała łączność z Kompaniami Wartowniczymi i wywiadem II Korpusu we Włoszech. Do kraju docierali jeszcze łącznicy, przywożąc instrukcje i środki materialne. Aresztowanie w lutym 1947 r. Stanisława Kasznicy i Lecha Neymana jest symbolicznym kresem istnienia Organizacji Polskiej i jej i pionu wojskowego. Obaj skazani zostali przez komunistyczne sądy na kary śmierci, a wyroki zostały wykonane w marcu 1948 r.

[*]Sławomir Czyż [*]L. Żebrowski: Narodowe Siły Zbrojne. Dokumenty, struktury, personalia. Tom 3 NSZ-ONR, Burchard Edition, Warszawa 1996, s. 21-22.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Narodowe Siły Zbrojne w latach 1942 - 44

wtorek, 21 października 2008 15:40
Powstanie Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) zostało bardzo źle przyjęte przez czynniki oficjalne, gdyż stawiało pod znakiem zapytania ukończenie akcji scaleniowej. 11 kwietnia 1943 r. w oficjalnym organie Komendy Głównej Armii Krajowej (AK) „Biuletynie informacyjnym” ukazało się pod tytułem „Warcholstwo” oświadczenie Delegata Rządu Jana Piekałkiewicza, potępiające utworzenie NSZ, co wywołało reakcję tego środowiska w postaci ataków prasowych. Prowadzone w okresie późniejszym rozmowy pomiędzy płk. Oziewiczem i zastępcą Komendanta Głównego AK płk. Tadeuszem Komorowskim, a także samym płk. Roweckim zakończyły się fiaskiem.

30 czerwca 1943 r. aresztowany został płk Rowecki a wkrótce potem Niemcy aresztowali płka Oziewicza. Jego następcą na stanowisku Komendanta NSZ został, związany z „Grupą Szańca” płk dypl. Tadeusz Kurcyusz Nowy dowódca NSZ występował zdecydowanie przeciwko Komendzie Głównej AK, o czym świadczą jego listy kierowane do gen. Stanisława Kopańskiego i gen. Władysława Andersa. Zostały one przekazane przez, wysłanych do Londynu w październiku i listopadzie 1943 r., przedstawicieli NSZ Tadeusza Salskiego i Stanisława Żochowskiego. Oskarżał w nich kierownictwo AK o brak kompetencji i reprezentowanie interesów sanacji, którą określał jako „obóz znienawidzony w kraju”. Żądał jednocześnie aby sprawy związane ze stosunkami pomiędzy AK a NSZ zostały rozwiązane rozkazem Naczelnego Wodza, co oznaczało, że płk Kurcyusz nie uznaje Komendanta Głównego AK za jedynego upełnomocnionego dowódcę wszystkich sił zbrojnych w kraju. Wobec takiej postawy dowództwa NSZ, nowy Komendant Główny AK, którym na miejsce płka Roweckiego został płk Tadeusz Komorowski „Bór”, wydał rozkaz wyznaczający datę 15 października 1943 r. jako ostateczny termin podporządkowania się NSZ dowództwu AK. Odpowiedzią na ten rozkaz był artykuł w „Szańcu” stwierdzający, że możliwa jest jedynie współpraca pomiędzy NSZ a AK, co oznaczało odrzucenie żądań płka Komorowskiego. W ten sposób stanowiska obu stron zostały sprecyzowane: Komenda Główna AK domagała się bezwarunkowego podporządkowania NSZ i uznania przez tę organizację zwierzchnictwa Komendanta AK nad wszystkimi organizacjami zbrojnymi w kraju, natomiast dowództwo NSZ stało na stanowisku równorzędności obu tych organizacji, o których ewentualnym połączeniu zadecydować powinien Naczelny Wódz w Londynie. Żadna ze stron nie zamierzała ustąpić, co doprowadziło do głębokiego impasu we wzajemnych stosunkach. Konflikt nie dotyczył tylko polityki wewnętrznej i spraw ambicjonalnych. Jednym z podstawowych jego źródeł było różne podejście obu organizacji do Niemiec i Związku Sowieckiego. „Grupa Szańca” i NSZ uważała, że Polska znajduje się w stanie wojny z oboma tymi państwami. Dlatego występowała zdecydowanie przeciwko prowadzeniu jakiejkolwiek akcji wojskowej wymierzonej w Niemców, a wspierającej wysiłek wojenny sowietów. Uważali, że jedynym efektem takiej akcji może być rozrost agentur komunistycznych, które w końcu przejęłyby kierownictwo podziemia, oraz wywołanie, w odwecie za te ataki, represji niemieckich wobec ludności cywilnej. Nie występowała natomiast „Grupa Szańca” przeciwko nawiązaniu stosunków dyplomatycznych z sowietami, uważając, że pozwoli to na poprawę ludności polskiej w ZSRS i uwolnienie polskich więźniów przetrzymywanych w tym kraju. Odmienne stanowisko w tej sprawie zajmował rząd polski i kierownictwo podziemia w kraju. Od momentu zawarcia paktu z sowietami gen. Sikorski domagał się działań dywersyjnych dla wsparcia „sojusznika naszych sojuszników”. Efektem tych wezwań było zaangażowanie AK w, prowadzoną na szeroką skalę, walkę z Niemcami, której celem nie była ochrona Polaków przed represjami i terrorem, ale aktywne wsparcie armii czerwonej. Służyło temu niszczenie niemieckiego sprzętu wojennego i wiązanie na terenie Polski znacznych sił niemieckich. Bo czyż poprawiło los narodu polskiego zniszczenie od stycznia 1941 r. do czerwca 1944 r. 130 niemieckich magazynów wojskowych i składów żywnościowych, 1167 cystern z benzyną, 443 transportów kolejowych, 28 samolotów, 4326 samochodów, 6930 lokomotyw, 19058 wagonów itd. itp. Ta płaszczyzna konfliktu pomiędzy NSZ a AK stała się szczególnie widoczna w końcu 1943 r., kiedy dla „ Grupy Szańca” stało się jasne, że Niemcy wojnę już przegrały i głównym wrogiem Polski stał się Związek Sowiecki i jego agentura. Od tego momentu NSZ przystąpiły do zwalczania oddziałów komunistycznej Gwardii Ludowej (GL), co spotkało się z potępieniem Komendy Głównej AK. Pierwszą zapowiedzią zwalczania oddziałów komunistycznych był rozkaz płka Oziewicza z października 1942 r. uruchamiający Akcję Specjalną (AS) nr 1. Jej zadaniem miało być zwalczanie band rabunkowych, prowadzenie walki z małymi oddziałami niemieckimi i zdobywanie środków materialnych. Działania AS miały być prowadzone w taki sposób aby nie wywoływać represji skierowanych przeciwko ludności cywilnej, zarówno ze strony okupantów jak i bandytów. Dlatego też oddziały AS występowały często przebrane w mundury niemieckie lub sowieckie. W pierwszym okresie swego istnienia AS nie występowała przeciwko oddziałom GL. Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie 1943 r. w „Szańcu” zaczęły się ukazywać wezwania do zbrojnej rozprawy z komunistami, których oskarżano o celowe dążenia do wyniszczenia i osłabienia narodu polskiego. Walkę z oddziałami GL i sowieckich partyzantów zaczęto stawiać na pierwszym miejscu - nawet przed walką z Niemcami. Jednocześnie w terenie oddziały AS przystąpiły do rozprawy z oddziałami komunistycznych. Pierwsze takie zdarzenie miało miejsce 22 lipca 1943 r., kiedy oddział NSZ „Sosna” pod dowództwem „Toma” zaatakował w lasach przysuskich oddział GL im. Ludwika Waryńskiego. Zginęło wtedy siedmiu członków GL. Do znacznie głośniejszego zajścia tego typu doszło w lasach koło wsi Borów na Lubelszczyźnie. W wyniku akcji przeprowadzonej przez lubelski oddział AS pod dowództwem por. Leonarda Zub - Zdanowicza „Zęba” zlikwidowany został oddział GL im. Jana Kilińskiego. Składała się on w dużej części z żołnierzy sowieckich. W wyniku akcji pod Borowem zamordowanych zostało 26 gwardzistów i czterech mieszkańców wsi Borów. Zbiegły sowiecki radiotelegrafista poinformował o jej przebiegu swoje dowództwo, co wywołało interwencję w tej sprawie Stalina u Churchilla. Również Komendant Główny AK potępił akcję NSZ, choć dopiero kilka miesięcy później. Jawne zwalczanie oddziałów komunistycznych przez AS spotkało się także ze sprzeciwem części członków TNRP. Wynikało to prawdopodobnie z niechęci Stypułkowskiego i członków TNRP wywodzących się ze Stronnictwa Narodowego do podejmowania działań mogących uniemożliwić w przyszłości porozumienie z Komendą Główną AK. Pod ich naciskiem zwalczanie GL zostało zaniechane i wznowiono je dopiero po rozłamie w NSZ. Tymczasem sytuacja na froncie wschodnim postawiła przed wszystkimi polskimi organizacjami konspiracyjnymi pytanie: co należy robić w obliczu zbliżającej się armii czerwonej. Odpowiedzią na nie stała się instrukcja rządu polskiego dla kraju z 27 października 1943 r. Przewidywała ona, że wobec braku możliwości przywrócenia, na możliwych do przyjęcia przez rząd polski warunkach, stosunków dyplomatycznych ze Związkiem Sowieckim a także odmowie aliantów udzielenia pomocy ewentualnej akcji powstańczej, należy zaniechać wszelkich kroków zmierzających do wywołania powstania przeciw Niemcom. Przewidywano jedynie prowadzenie akcji sabotażowo - dywersyjnej. Po wkroczeniu armii czerwonej aparat Delegatury Rządu oraz Armia Krajowa miały pozostać w podziemiu, ale nie podejmować żadnych akcji przeciwko sowietom, poza konieczną samoobroną. Instrukcji tej sprzeciwiła się Komenda Główna AK. Opracowany przez nią „Plan Burza” przewidywała lokalne powstania zbrojne i nakładał na dowódców wojskowych i przedstawicieli administracji cywilnej obowiązek ujawniania się przed dowódcami wkraczających jednostek sowieckich w roli gospodarzy, reprezentujących legalne władze Rzeczypospolitej. Oznaczało to w praktyce wypowiedzenie posłuszeństwa przez AK władzom polskim w Londynie. Te, nie mając innego wyjścia, zaakceptowały decyzje podjęte w kraju. W pełni natomiast poparło stanowisko rządu dowództwo NSZ, o czym świadczy rozkaz wydany 15 stycznia 1944 r. Uznawano w nim wojska sowieckie wkraczające do Polski za wroga, nie przewidywano jednak stawiania im czynnego oporu. Uznawano jednocześnie, że do chwili nawiązania stosunków polsko - sowieckich, wszelka współpraca obywateli polskich z armią czerwoną traktowana będzie jako zdrada. Podkreślić należy, że dowództwo NSZ powoływało się w tym rozkazie wprost na instrukcję rządu z 27 października, z którym przecież nie miało żadnych oficjalnych kontaktów, ani też nie było przez niego uznawane. Porównując stanowiska dowództwa AK i NSZ w tej sprawie, widać wyraźnie, że politycznym realizmem w ocenie sytuacji wykazało się tylko to drugie. Nie znając stanowiska aliantów, którzy nie zamierzali włączać ziem polskich do swoich planów strategicznych, ani postanowień konferencji w Teheranie, oddającej wschodnią część Polski sowietom, ani też zamiarów Stalina, którego celem było podporządkowanie sobie całej Polski, słusznie oceniło, że wkraczająca armia czerwona stanowi dla niepodległości naszego kraju o wiele większe niebezpieczeństwo niż Niemcy. Jednocześnie dowództwo NSZ rozumiało, że nie może być mowy o jakimkolwiek dogadaniu się z sowietami, gdyż ci mogą się zgodzić jedynie na pełną kapitulację, w żadnym zaś wypadku nie będą tolerować na zajętych przez siebie ziemiach ośrodków politycznych i wojskowych od nich niezależnych. Natomiast dowództwo AK nie mogło się zdecydować ani na uznanie ZSRS za wroga i postępowanie zgodnie z instrukcją rządu, ani też na pełną kolaborację z sowietami i wypowiedzenie temu rządowi posłuszeństwa. W kierownictwie AK znajdowali się zwolennicy obu tych orientacji - do pełnej kolaboracji z sowietami dążyli m.in.: płk dypl. Stanisław Tatar - szef operacji Komendy Głównej AK i płk dypl. Jan Rzepecki - szef Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK. "Plan Burza" był kompromisem i jak każdy kompromis nie zadowolił nikogo. Tak więc jedna z najważniejszych decyzji podjętych przez władze w kraju w czasie drugiej wojny światowej, zapadła nie w wyniku starannej analizy sytuacji politycznej i wojskowej, ale na skutek politykierskich rozgrywek w ramach Komendy Głównej Armii Krajowej. Wróćmy do rozkazu dowódcy NSZ płka dypl. Tadeusza Kurcyusza i wypływających z niego konsekwencji. Przede wszystkim należało opracować plany dotyczące zachowania się NSZ po wkroczeniu armii czerwonej. Pierwsze założenia powstały pod koniec 1943 r. i przewidywały, że po wkroczeniu sowietów należy ukryć broń i zakonspirować się a w razie możności przejść na tereny jeszcze nie okupowane. Na początku 1944 r. zdecydowano się ostatecznie na wycofanie sił NSZ na tereny zajęte przez aliantów zachodnich. W tym celu miały być utworzone dwie grupy: północno - zachodnia pod dowództwem Inspektora Ziem Zachodnich i południowo - wschodnia pod dowództwem Komendanta Głównego NSZ. Terenem koncentracji dla pierwszej z nich miało stać się na początku białostockie a później północne Mazowsze i Wielkopolska. Natomiast dla grupy południowo - wschodniej przewidywano koncentrację na Kielecczyźnie. W czasie marszu na zachód obie grupy miały unikać rozbrojenia przez Niemców oraz przeciwstawiać się próbom skłonienia ich do wspólnego wystąpienia przeciwko sowietom.

Sławomir Czyż

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kraków: Zapraszamy na projekcję filmu o NSZ

poniedziałek, 20 października 2008 15:52
Pokaz filmu odbędzie się 21 października b.r. (wtorek) w Śródmiejskim Ośrodku Kultury (Kraków, ul. Mikołajska 2, przy Małym Rynku) o godzinie 18:00.

Filmowy Klub Historyczny i krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej mają przyjemność zaprosić wszystkich zainteresowanych na projekcję filmu dokumentalnego "Brygada Świętokrzyska", poświęconego tej najsłynniejszej jednostce Narodowych Sił Zbrojnych.

Adam
Nacjonalista.pl

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Powstanie Narodowych Sił Zbrojnych

poniedziałek, 20 października 2008 15:48
Wszystkie partie wchodzące w skład koalicji rządowej (tzw. „gruba czwórka”) posiadały na początku okupacji własne organizacje zbrojne. Po utworzeniu Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) i rozpoczęciu akcji scaleniowej, tylko powołana do życia przez Stronnictwo Pracy „Unia” i Gwardia Ludowa Polskiej Partii Socjalistycznej (we wrześniu 1939 r. została ona rozwiązana i powołano organizację konspiracyjną Centralne Kierownictwo Ruchu Mas Pracujących Miast i Wsi: Wolność, Równość, Niepodległość PPS - WRN) bez większych problemów zostały włączone w skład ZWZ. Chociaż nawet w organizacjach terenowych Gwardii Ludowej PPS - WRN istniał pewien opór przed scaleniem. Natomiast znaczna część utworzonych przez Stronnictwo Ludowe (odbudowane w marcu 1940 r. jako Centralne Kierownictwo Ruchu Ludowego „Roch”) Batalionów Chłopskich (BCh - wcześniej istniały pod nazwą Chłopska Straż - Chłostra) nigdy nie została włączona w skład ZWZ, który od 1942 r. nosiła nazwę Armii Krajowej (AK). Największy opór przed scaleniem z ZWZ - AK panował w szeregach Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) - zbrojnego ramienia Stronnictwa Narodowego (SN).

NOW została powołana do życia na początku 1940 r. Na jej czele stał ppłk Józef Rokicki, szefem oddziału operacyjnego był płk Ignacy Oziewicz, a jego zastępcą mjr Stanisław Żochowski. Jej liczebność i wartość wojskowa oceniana jest bardzo różnie. Początkowo SN było zdecydowanie przeciwne akcji scaleniowej i w swojej prasie atakowało zajadle ZWZ widząc w nim organizację opanowaną przez piłsudczyków. Dopiero wiosną 1942 r. nastąpiła w postawie władz stronnictwa zasadnicza zmiana, wywołana z jednej strony naciskiem oddolnym i groźbą przechodzenia poszczególnych oddziałów NOW do AK na własną rękę, z drugiej presją Londynu, któremu bardzo zależało na jak najszybszym zakończeniu akcji scaleniowej. 3 maja 1942 r. doszło do spotkania prezesa SN Stefana Sachy z płk. Roweckim i rozpoczęcia rozmów na temat scalenia NOW z AK. W tym czasie ukształtowała się przeciwko tym działaniom opozycja w ramach SN. Jej członkowie orientowali się dobrze w nastrojach panujących w szeregach NOW i postanowili je wykorzystać dla własnych celów. Grupa ta, na czele której stanął August Michałowski i Władysław Pacholczyk, rozpoczęła rozmowy z „Grupą Szańca” na temat utworzenia wspólnej organizacji wojskowej. Trwały one od maja 1942 r. i prowadzone były jednocześnie na dwóch płaszczyznach - politycznej i wojskowej. Sprawy natury wojskowej były przedmiotem rozmów prowadzonych przez płka Ignacego Oziewicza z płk. Tadeuszem Kurcyuszem. Natomiast w sprawach politycznych dużą rolę odgrywał, nie związany wcześniej z żadną grupą w SN, Zbigniew Stypułkowski. On był autorem nazwy Narodowe Siły Zbrojne (NSZ), która została zaakceptowana przez rozłamowców z SN i „Grupę Szańca”, podczas ich spotkania na przełomie maja i czerwca. 1 lipca 1942 r. odbyła się w Warszawie odprawa sztabu i komendantów okręgów NOW. W jej trakcie doszło do rozłamu w tej organizacji. Większość sztabu wystąpiła przeciwko scaleniu z AK, w ślad za nim poszły okręgi: radomski, kielecki, podlaski, lubelski, częstochowski i łódzki. Jednocześnie ujawnili swoją działalność rozłamowcy z SN, którzy utworzyli Tymczasową Komisję Rządzącą SN i poinformowali o przejęciu władzy nad stronnictwem. Od tego momentu prace nad tworzeniem NSZ uległy przyśpieszeniu. Oprócz NOW i Związku Jaszczurczego w skład NSZ weszła jeszcze niewielka, utworzona w 1939 r. przez dra Karola Stojanowskiego, Narodowo - Ludowa Organizacja Wojskowa. Na przełomie sierpnia i września wydano rozkaz organizacyjny NSZ. Pierwszym komendantem głównym został płk Ignacy Oziewicz z NOW, a zaplecze polityczne stanowić miała Tymczasowa Narodowa Rada Polityczna (TNRP). Związek pomiędzy rozłamowcami z SN i „Grupą Szańca” nazwać można małżeństwem z rozsądku - a ponieważ żadna ze stron nie ufała partnerom, intercyzę spisano bardzo dokładnie. Przede wszystkim nie starano się tworzyć jednolitej organizacji wojskowej i usuwać podziałów wynikających z różnych rodowodów. Podzielono w miarę równomiernie stanowiska w sztabach i dowództwach okręgów pomiędzy oficerów wywodzących się z ZJ i NOW. Podobnie w TNRP zasiadali po połowie przedstawiciele rozłamowców z SN i „Grupy Szańca”. Skład jej wyglądał następująco: SN: Jan Matłachowski, August Michałkowski, Karol Stojanowski, Zbigniew Stypułkowski; „Grupa Szańca”: Jerzy Iłłakowicz, Władysław Marcinkowski, Tadeusz Salski, Otmar Wawrzkowicz. Trudno jest powiedzieć jakie siły reprezentował NSZ w momencie powstania. Żochowski ocenia je na ok. 70 tys. Żołnierzy. Podobnie jak w okresie istnienia ZJ do najsilniejszych okręgów NSZ należała Warszawa, Lublin i Kielce. W dalszym ciągu nie organizowano działań na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej, natomiast ziemie włączone do Rzeszy podlegały Inspektoratowi Ziem Zachodnich, którego siedziba znajdowała się w Warszawie.

Sławomir Czyż

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Biografia Jana Mosdorfa

piątek, 17 października 2008 17:24
Gotowość do ekspresji nie jest celem Narodu, ale warunkiem jego istnienia. Krótka biografia Jana Mosdorfa Jan Mosdorf jest jedną z czołowych postaci ruchów narodowych w Polsce. Choć żył krótko a zginął tragicznie, dokonał wielu czynów budzących nasz szacunek i uznanie.

Urodził się 17 maja 1904 roku w Warszawie, gdzie uczęszczał do gimnazjum im. Jana Zamoyskiego do roku 1922. Zdał tam maturę, a następnie udał się na studia na Uniwersytecie Warszawskim. Studiował historię i filozofię na Wydziale Humanistycznym. Już wówczas działał w organizacjach młodzieżowych. Należał do Młodzieży Wszechpolskiej oraz do Narodowego Związku Akademickiego. Jego aktywność i poświęcenie pozwoliły mu na zdobycie ogromnego szacunku w owych kręgach. W 1926 ukazała się jego ważna publikacja pt. „Akademik i Polityka”, poświęcona głównie ideologii. Od tego samego roku rozpoczął działalność w Obozie Wielkiej Polski. Z pewnością ważnym rokiem w życiu Mosdorfa był 1928. Otrzymał wówczas dyplom magistra (temat pracy brzmiał: „Poglądy etyczne Zygmunta Balickiego”), a ponadto na IV Kongresie Młodzieży Wszechpolskiej we Lwowie powołano go na Prezesa Rady Naczelnej. Kolejnym sukcesem było ustanowienie Mosdorfa na przewodniczącego Rady Naczelnej OWP w 1931. Zarówno tam, jak i na swym stanowisku w Młodzieży Wszechpolskiej pozostał do 1933 roku. Wtedy to stał się przewodniczącym ogólnokrajowej Sekcji Młodych Stronnictwa Narodowego, lecz zerwał z SN już rok później. Uzyskał wówczas tytuł doktora za rozprawę na temat filozofii Auguste’a Comte’a. Co ważniejsze, tego samego roku podpisał Deklarację ONR, stając się jedną z czołowych postaci – był współtwórcą, jak i przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego. Redagował również dziennik „Sztafeta”. Gdy w czerwcu 1934 doszło do zamachu na ministra Pierackiego (został on zamordowany), dowódców ONR osadzono w Berezie Kartuskiej. Jan Mosdorf uniknął ich losu, lecz musiał się ukrywać. Odsunął się chwilowo od działalności politycznej. Spędził rok poza Warszawą; przypomnijmy, iż w tym czasie doszło do podziału ONR na „ONR-ABC” i „Falangę”. Pomimo konfliktów wewnętrznych i różnic, Mosdorf stanowił autorytet w obu tych odłamach. Okres ten pokazał także, że jest on wybitnym publicystą. Współpracował między innymi z „Gazetą Warszawską”, „Myślą Narodową” oraz tygodnikiem „Prosto z mostu”, wydawanym przez Stanisława Piaseckiego. Jego obszerniejsza publikacja, książka zatytułowana „Wczoraj i jutro”, ujrzała światło dzienne w 1938 roku. Jak sam powiedział, była to „praca polityczna”. Zawierała przemyślenia i spostrzeżenia na temat narodu. Mosdorf pisał o szkodliwości pacyfizmu i obojętności oraz o konieczności podejmowania działań przez Polaków.  Gdy wybuchła II wojna światowa, rozpoczął ponownie tajną działalność polityczną w szeregach Stronnictwa Narodowego. Jednak już w 1940 został aresztowany przez gestapo i osadzony przez nich na Pawiaku. Został później przeniesiony do obozu w Oświęcimiu. Nawet tam prowadził działalność polityczną. Między innymi nawiązał współpracę z Romanem Rybarskim.

Tragiczne wydarzenia, na skutek których Jan Mosdorf poniósł śmierć, rozpoczęły się od donosu do władz obozu. Według autora Mosdorf miał udzielać pomocy więźniom żydowskim. Pod koniec września 1943 został przeniesiony do bloku XI, a 11.X rozstrzelany wraz z innymi na zbiorowej egzekucji. W chwili śmierci miał zaledwie 39 lat.

Jak wspomniałam na początku, zdołał przekazać nam naprawdę wiele. Jego prace i publikacje są dziś, w dobie zanikającej moralności i ginących wartości, szczególnie ważne. Mosdorf pisał o konieczności zachowania tradycji przy jednoczesnym zdecydowanym podążaniu przed siebie, odtrącając czynniki szkodliwe dla Narodu. Uważał, że nacjonalizm jest drogą i sposobem postępowania. Wielkie nadzieje pokładał w młodzieży i jej możliwościach. Zainteresowanych lekturą z okolic Katowic odsyłam do Biblioteki Śląskiej, gdzie znajdują się prace „Akademik i polityka” oraz obydwa tomy „Wczoraj i jutro”.

OJU
www.onr.h2.pl/

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Świadomość_narodowa_u_polskiej_młodzieży

czwartek, 16 października 2008 16:02
Chciałbym skupić się w tym artykule na odpowiedziach na pytania typu: czy polska młodzież jest dzisiaj nauczana w duchu narodowym? Czy każdy młody człowiek wie jakie ma korzenie i zna historię swojego narodu? Czyja to wina i wreszcie jak my spadkobiercy ONR-u powinniśmy przeciwdziałać obecnej anarchii? Oczywiście nie każdy musi się ze mną zgadzać, ponieważ piszę to z własnych doświadczeń i z własnej perspektywy.

Codziennie przychodząc do szkoły można natknąć się na chamstwo, wieczne cwaniactwo i egoizm. Już prawie(zaznaczam PRAWIE)nikt nie interesuje się losem własnej Ojczyzny, bo są przecież ważniejsze sprawy takie jak: z jakim chłopakiem bądź dziewczyną chcę dziś pójść na dwór, dlaczego tamten jest ubrany tak, a nie tak, jak wszyscy ,a ten to kocha swoją Ojczyznę to już w ogóle faszysta.

Co roku organizowane są akademie z okazji świąt 3-ego Maja lub 11-ego Listopada. Wszystko pięknie opowiedziane, wygłoszone tylko dlaczego ponad połowa szkoły tego nie słucha? No bo po co? To jest dzisiaj niemodne. Patriotyzm to dla ludzi zacofanych, my wolimy iść na dyskotekę i zapalić skręta albo wziąć "dropsy". Jeśli ktoś ma flagę Polski na kurtce to on nie jest "na topie". Lepiej założyć koszulkę z Che Guevarą i gwiazdą komunistyczną.

To tylko część przykładów na to jak wychowywana zostaje nasza młodzież, przyszłość Polski i jaka panuje wśród niej rzeczywistość. Niestety tylko na niektórych lekcjach języka polskiego mamy do czynienia z pojęciami miłości do kraju i szacunkiem do swojego dziedzictwa kulturowego. Oczywiście dla szanownego pana Ministra Edukacji Narodowej lepiej wprowadzić do programu gimnazjum taki przedmiot jak plastyka, na którym zajmujemy się rzeczami, których uczono w przedszkolu, niż choć jedną godzinę w tygodniu poświęconą na wychowanie młodzieży w duchu patriotycznym.

Spójrzmy w dzieje kart historii. Wiele osób żyjących w czasach II Rzeczpospolitej mówi dziś, że poczucie świadomości narodowej było wpajane od najmłodszych lat, a na potwierdzenie tej tezy możemy sięgnąć do czasów II Wojny Światowej, kiedy to właśnie pokolenie bohatersko broniło swej Ojczyzny, płacąc za to niejednokrotnie życiem. Niestety dziś młodzieży już to nie interesuje. Ostatnio także mogliśmy usłyszeć, że bestialsko pobity i okradziony został najwybitniejszy polski pilot II Wojny Światowej Ś.P Stanisław Skalski. Przez kogo? Oczywiście przez kilku młodych ludzi. Pozostawię to bez komentarza.

Taka instytucja jak szkoła stała się dziś głównym narzędziem manipulacji tzw. ?elit rządzących?. Połowa książek przewidzianych do przerabiania na lekcjach jest napisana przez autorów z żydowskimi nazwiskami. Treści w podręcznikach od historii są bardzo często fałszywe i w niejednej możemy spotkać tytuły: "Rewolucja francuska przełomem w dziejach ludzkości" lub "Zbrodnia Polaków na Żydach w Jedwabnym". Czyż to nie dziwne? Na tych przykładach widzimy, że największą winę za taki stan rzeczy, ponosi nie kto inny, jak nasza wspaniałomyślna, demokratyczna i iście "europejska" władza.

Wychowanie młodzieży to jedna z najistotniejszych rzeczy w normalnym kraju, ponieważ to ona będzie kiedyś dla niego pracować i nim rządzić, więc gdy dziś panuje taki zanik wartości wśród młodych ludzi, co my OeNeRowcy, świadomi Polacy, powinniśmy robić? Na pewno każdy z nas był kiedyś takim "zwykłym" człowiekiem (wiadomo o co chodzi) i został w jakiś sposób sprowadzony na tą honorową, szlachetną lecz niezwykle trudną drogę. Dlatego my również musimy spróbować przekonać innych młodych ludzi do swoich racji np. poprzez pożyczanie kaset z muzyką narodową, organizowaniem koncertów w szkołach, tak jak zrobili to koledzy z Brzegu (wspaniały pomysł), promowanie literatury polskiej, czy zapraszanie świetnych historyków bądź innych wykładowców (jak dr Dariusz Ratajczak). To są tylko i wyłącznie moje własne pomysły, więc nie wszyscy muszą je akceptować.

Reasumując musimy robić wszystko, by wreszcie zmienić tą tragiczną (tak, tak tragiczną) sytuację i wyjść naprzeciw skorumpowanym władzom, które manipulują już nie tylko ludźmi dorosłymi, ale jak widzimy również młodzieżą, czyli przyszłością naszej kochanej Matki Polski!

Sława Wielkiej Polsce!

Z poważaniem Rafa ONR W-wa rafaldostatni@poczta.onet.pl
www.onr.h2.pl

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

BÓG-HONOR-OJCZYZNA

środa, 15 października 2008 17:09
Ruch narodowy związany jest z takimi wartościami jak Bóg Honor i Ojczyzna. Tymi cechami powinien się kierować każdy Polak. Niestety w dzisiejszych czasach większość społeczeństwa jest pod wpływem coraz większej globalizacji, kosmopolityzmu i szerzącej się anarchii. Ludzie zaczynają odchodzić od wiary naszych przodków, a Ojczyzna staje się dla nich tylko pustym słowem (Tacy ludzie sprzedali właśnie naszą ukochaną Ojczyznę w Brukseli.). Zadaniem każdego polskiego narodowca jest walka o wyzwolenie Polski, którą tzw.\"polski rząd\" dobrowolnie zakuł w kajdany, doprowadzając do kolejnego rozbioru Polski. Razem musimy budować fundamenty przyszłej Europy Wolnych Ojczyzn, jestem pewien, że uda się to zrobić krocząc drogą honoru, miłości do Ojczyzny i z pomocą Boga.

Chcemy kształtować świadomość Polaków, a poprzez nasze czyny otworzyć im oczy, by przyłączyli się do budowy Wielkiej Polski. Niestety obecny system będzie nam to utrudniał, jednak wykorzystamy jego słabości i na pewno nie poddamy się w walce. Być może nie będzie nam dane oglądać wolnej Ojczyzny, ale musimy stworzyć podłoże, by nasze dzieci mogły oglądać Wielką Silną Polskę.

Jesteśmy przeciwnikami socjalizmu, komunizmu, kapitalizmu i liberalizmu. Cechuje nas wierność, więc nie poddamy się wszelkim atakom ze strony systemu. Nasi przodkowie walczyli o to byśmy Ojczyznę wolną mogli mieć. Utożsamiamy się z myślą Romana Dmowskiego: \"Jestem Polakiem - więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.\".Nie jesteśmy w żaden sposób związani z ruchami neonazistowskimi. Jako wiadomi Polacy wiemy, że zupełnym idiotyzmem jest gloryfikacja hitleryzmu. Mamy swoje ideały i jest wiele postaci istotnych w naszej historii, z którymi się utożsamiamy(m.in. Roman Dmowski). Pragniemy, aby nasz kraj był jednolity narodowościowo, Ci którzy osiedlili się na naszej ziemi, niech wrócą do swoich ojczyzn, ponieważ na pewno ich kraje potrzebują wsparcia. Nie chcemy ich skrzywdzić, ale nie stać nas na utrzymywanie obcych. Stanowczo przeciwni jesteśmy Unii Europejskiej, jest to antynarodowa koalicja lewaków, złodziei i zboczeńców stanowiąca ogromne zagrożenie dla naszej niepodległości. Wierni tradycji i kulturze naszych przodków nie pozostaniemy bierni na ataki wymierzone w naszą Ojczyznę.

Autor tekstu: A. ONR BG
www.onr.h2.pl

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 22 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  78 234  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O mnie

Świdnica

Kontakt:

nacjonalista.swidnica@wp.pl

lub

onr@vp.pl

O moim bloogu

"Jestem Polakiem - więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka." Roman Dmowski

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Forum Narodowiec.com.plr __________________ Deklaracja członkowska Narodowych Sił Zborjnych. Należy ją wypełnić własnoręcznie, podpisać i razem z CV wysłać na adres: Związek Żołnierzy NSZ skr. pocztowa nr 1013 20-050 Lublin 8: BANER ANW IN14 AutonomPl Altermedia RSA radicalinfo Nrstreetart __________________

Statystyki

Odwiedziny: 78234
Wpisy
  • liczba: 162
  • komentarze: 391
Galerie
  • liczba zdjęć: 62
  • komentarze: 11
Punkty konkursowe: 967
Bloog istnieje od: 3234 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl